Przez długi czas unikałem pisania publicznie. Wydawało mi się, że muszę mieć coś naprawdę wartościowego do powiedzenia, że każdy post musi być skończoną myślą, doszlifowaną do połysku. To klasyczna pułapka — perfekcjonizm jako wymówka do milczenia.
Zmieniłem zdanie po przeczytaniu Sönke Ahrensa o systemie Zettelkasten i po kilku rozmowach, w których odkryłem, że myśl którą miałem "w głowie" rozsypuje się natychmiast, gdy ktoś zadaje proste pytanie. Pisanie to nie dokumentowanie gotowych myśli — to ich budowanie.
Eksternalizacja myślenia
Nasz mózg jest kiepskim nośnikiem pamięci długoterminowej i jeszcze gorszym środowiskiem do rozwijania złożonych idei. Nie trzymamy w głowie wielu wątków naraz — przełączamy się między nimi, gubiąc kontekst. Notatki i wpisy to proteza kognitywna: przenosisz myśl "na zewnątrz", a potem możesz z nią wchodzić w interakcję jak z cudzą pracą.
"Writing is thinking. To write well is to think clearly. That's why it's so hard." — David McCullough
Kiedy piszę, zmuszam się do linearyzacji rozgałęzionego grafu skojarzeń. Właśnie w tym procesie odkrywam, gdzie mam luki, gdzie zakładam zbyt wiele i gdzie naprawdę rozumiem temat.
Po co robić to publicznie?
Mógłbym pisać tylko dla siebie — i pewnie 80% notatek takich zostanie. Ale publiczność (nawet potencjalna, nawet zerowa) zmienia jakość myślenia. Piszę inaczej wiedząc, że ktoś może to przeczytać: precyzyjniej, ze źródłami, z większą dbałością o to czy argument jest spójny.
Internet ma długą pamięć. Stare posty wracają w nieoczekiwanych momentach — jako argument w dyskusji, jako dowód że myślałem o czymś wcześniej, albo jako żenujące świadectwo jak bardzo się myliłem. Wszystkie te scenariusze są użyteczne.
Plan na ten blog
Nie ma ścisłego tematu. Będę pisał o tym co aktualnie mnie zajmuje: budowaniu aurelius.today, badaniach nad multi-agentowymi systemami LLM, architekturze oprogramowania, książkach które czytam i losowych obserwacjach z życia inżyniera w Madrycie.
Bez harmonogramu. Kiedy będę miał coś do powiedzenia.